• beautyandthetrip

Zakopane – czyli oscypek, grzane wino i…


W drodze na Morskie Oko

Cześć! Beauty and the Trip witają Cię w swoim pierwszym poście. Jeśli tu jesteś to oznacza, że za chwile zabierzemy Cię w naszą podróż po Zakopanym. Sprawdź sam!


Jak tam dotarliśmy:


Dotarcie tam było przygodą samą w sobie. Zajęło nam to 11 godzin, pojechaliśmy pociągiem z Poznania do Krakowa, a następnie autobusem do Zakopanego. Dla nas było to najlepsze rozwiązanie ponieważ mieliśmy przerwę między pociągiem i autobusem dzięki czemu mogliśmy rozprostować nogi. Są jednak inne opcje np. nocny pociąg bez przesiadek, który również jedzie około 10 godzin, autobusy np. flix bus czy wreszcie własny lub pożyczony samochód. Idealna opcja dla ludzi, którzy chcieliby przy okazji zatrzymać się w pięknych małych miasteczkach na kawę i delektować się wspaniałymi widokami.


Nocleg:


Znalezienie noclegu w Zakopanym nie jest trudne, jeśli robisz to z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Podobnie jak w przypadku wszystkich ośrodków, trudno jest znaleźć zakwaterowanie w szczycie sezonu, czyli latem i zimą. Możesz spróbować użyć booking, czy Airbnb. Chcieliśmy znaleźć coś na głównej ulicy Zakopanego czyli na Krupówkach, natomiast ceny na tych stronach były bardzo wysokie zwłaszcza, że nie potrzebowaliśmy luksusów bo całymi dniami chcieliśmy zwiedzać, a do hotelu wracać tylko na noc. Nasza wycieczka miała odbyć się w przerwie miedzy świętami Bożego Narodzenia, a Sylwestrem i choć planowaliśmy wszystko 5-6 miesięcy wcześniej, większość domków i hoteli była już wynajęta. Paulina jednak się nie poddawała i zadzwoniła do pewnej Willi tuż przy Krupówkach – jakieś 500 m - w której kiedyś już była i bingo, mieliśmy szczęście, mieli wolny pokój w tym terminie i to w bardzo atrakcyjnej cenie.


I tak zaczęła się nasza przygoda...


Widok z okna naszej Willi

W Indiach trzeba jechać daleko na północ, aby zobaczyć jakikolwiek śnieg, ale nawet na tych obszarach nie ma go zbyt dużo, więc kiedy Paulina powiedziała mi, że w Zakopanym będzie sporo śniegu, byłem bardzo podekscytowany. Niestety kiedy dotarliśmy do Zakopanego byłem trochę rozczarowany, ponieważ nie było tam nawet 1 cm śniegu. Oczywiście nie mówię tutaj o śniegu wysoko w górach. Ahh ta Paulina!


Krupówki bez śniegu i widok na Gubałówkę

Po długiej podróży postanowiliśmy zostać na Krupówkach, i tylko przejść się po nich, aby zobaczyć co się pozmieniało od naszej ostatniej wizyty i coś zjeść. Okazało się, że to był genialny pomysł, spróbowaliśmy lokalnych potraw, które były po prostu niesamowite i nawet teraz często je wspominamy. Naszym bardzo późnym śniadaniem, a raczej obiadem był placek ziemniaczany z masłem czosnkowym, oscypkiem i kiełbasą oraz kufel piwa z beczki dla mnie oraz grzane wino dla Pauliny. Ponieważ pogoda była dość przyjemna z lekkim wiatrem, postanowiliśmy udać się na szczyt Gubałówki. Ze względu na niepewną i błotnistą ścieżkę skorzystaliśmy z kolejki, żeby się tam dostać, widok z góry jest po prostu wspaniały, rozciąga się na całą dolinę.



Widok z Gubałówki

Jest tam kilka restauracji, jak się domyślasz dość tłocznych, więc trochę musieliśmy poczekać, aby dostać się do środka i znaleźć wolny stolik. Plan był taki aby zostać tam 2-3 godzin, i zjechać na dół. Pogoda z każdą minutą się pogarszała, ale kiedy już mieliśmy wracać dowiedzieliśmy się, że kiedy będzie ciemno zostaną włączone dekoracje i postanowiliśmy zaczekać do wieczora, aby zobaczyć oświetlone Zakopane z góry. Muszę powiedzieć, że warto było, ponieważ oświetlenie przyniosło wspaniały świąteczny klimat, ​​który absolutnie kocham. Warto odwiedzić to miejsce w okresie świątecznym, wszystko wygląda inaczej.





Następnego dnia spełniło się moje życzenie dotyczące śniegu. Tak! Zaczął padać śnieg i nie przestawał przez następne kilkanaście godzin. Naszym planem na ten dzień było udanie się na Morskie Oko, ale z powodu intensywnych opadów śniegu ruch uliczny był bardzo ograniczony, a większość autobusów wstrzymanych. Postanowiliśmy więc pójść ponownie na Krupówki na śniadanie oraz deser – szarlotka i kubeczek grzanego wina. Mieliśmy nadzieję, że pogoda się poprawi i jeszcze tam wyruszymy, ale nic z tego.






Udaliśmy się na lokalny targ, aby kupić pamiątki. Nie jestem w 100% pewny, czy produkty są produkowane lokalnie, ale mają dużą różnorodność rękawic, zimowych skarpet, szalików i wszelkiego rodzaju wełnianych rzeczy. Paulina kupiła nawet drewnianą szkatułkę na biżuterię, a Góral wyrył na niej, jej imię. Wszystko było pokryte śniegiem, a krajobraz wyglądał niesamowicie i zupełnie inaczej niż poprzedniego dnia. Kiedy wszyscy biegali, aby znaleźć schronienie, stałem pośrodku tego drewnianego mostu, i cieszyłem się jak dziecko, że wreszcie widzę tyle śniegu.




Lokalny market

W kolejnym dniu wstaliśmy wcześnie rano, śniegu było dużo ale przestał sypać. Zaczęliśmy się zastanawiać czy pojechać na Morskie Oko ponieważ temperatura wynosiła około -10˚C, a może nawet -15. Ostatecznie jednak podjęliśmy decyzję, że jedziemy. Już na samym wstępie było kilka komplikacji, musieliśmy czekać na autobus jakieś 20-30 minut dłużej niż było planowane. Autobusem to około 25 km z Krupówek do punktu wejścia (Palenica Białczańska), czyli oznaczało to dla nas 40 minutową przejażdżkę autobusem, a następnie pieszo jakieś 10 km pod górę.


W punkcie wejścia można wypożyczyć sanie, ale zdecydowaliśmy się na wędrówkę, aby nie męczyć tych biednych koni. To był bardzo bolesny 3-godzinny spacer. W połowie zatrzymaliśmy się w restauracji na herbatę, ponieważ Paulina nie czuła już rąk i nóg. Co ciekawe ja trzymałem się całkiem dobrze. Temperatura w okolicy wynosiła około -25˚C im bliżej jeziora tym zimniej i zastanawialiśmy się, czy aby na pewno chcemy iść dalej. Ostatecznie jednak stwierdziliśmy, że już większość drogi za nami więc nie warto teraz rezygnować. Dobra decyzja!! Widok był niesamowitym, prawie kilometrowe zamarznięte jezioro, a na nim ludzie, którzy wyglądali jak Biali Wędrowcy z Gry o Tron. Spędziliśmy tam około godziny na robienie zdjęć, a potem zaczęliśmy wracać. Z górki szło się znacznie szybciej. Jedno jest pewne, oboje nie żałowaliśmy, że tam pojechaliśmy, bo widoki były cudowne.

Sam zobacz!





Widok ze środka zamarzniętego jeziora

Morskie Oko

Ostatniego dnia naszej wizyty w Zakopanym, czyli 31 grudnia, wciąż byliśmy wyczerpani po wycieczce na Morskie Oko i postanowiliśmy zostać na Krupówkach oraz czekać na wieczór i impreze noworoczną. Jednym z artystów, który miał wystąpić był Luis Fonsi znany z piosenki ‘’Despacito". To była super impreza, po której wróciliśmy do willi. Następnego ranka 1 stycznia 2018 r. pojechaliśmy pierwszym pociągiem z Zakopanego do Krakowa, a następnie z powrotem do Poznania.



Podsumowując, powiedziałbym, że Zakopane jest jednym z najlepszych miejsc, w jakich byłem w Polsce. Ludzie są bardzo mili, uśmiechnięci i pomocni. Byłem w wielu miejscach w Polsce i nie zawsze spotkałem tak przychylnych ludzi zwłaszcza dla obcokrajowców. Jedzenie jest absolutnie wspaniałe (oscypek!). Niezależnie od tego, czy podróżujesz z rodziną, jeździsz na nartach, lubisz wędrówki (Czarny Staw lub jeszcze dalej), każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Nasza wyprawa była krótka ale planujemy wrócić tam w niedalekiej przyszłości. Pierwszy raz byliśmy w Zakopanym w okresie zimowym. Planujemy znacznie więcej wycieczek również do innych miasta w Tatrach, więc bądźcie czujni!


Pozdrawiamy!

Paulina i Jimmy, czyli Beauty and the Trip!?


0 wyświetlenia
  • Instagram Social Icon
  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon

©2019 by beautyandthetrip.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now